
Seminarium VVA 2025:
Z czterech dni zrobili godzinę.
A stymulatory serca boją się spawarek
Znalezienie wolnego miejsca w sali kurortu Tree of Life tuż przed dziewiątą rano nie było najłatwiejszym zadaniem. Puste krzesła można było policzyć na palcach jednej ręki, jednak zgodnie z tradycją panowała kameralna i przyjazna atmosfera.
Testowanie elektroniki. To był główny temat już 17. edycji seminarium VVA, w którym w uzdrowisku Bělohrad wzięło udział ponad stu ekspertów, studentów i entuzjastów.

Tegoroczny seminarium ponownie stało się miejscem spotkań ekspertów z centrów rozwoju, techników z laboratoriów testowych, a także majsterkowiczów, których pasjonuje elektronika. To czeskie złote rączki, które chętnie przesuwają granice możliwości i nie boją się wyzwań. To właśnie ta mieszanka profesjonalizmu i osobistego zaangażowania sprawia, że VVA to wydarzenie, na które czekamy przez cały rok. A jak wyglądało w tym roku?
Gdy elektromobilność spotyka się
z kardiologią
Osiem krótszych prezentacji przed południem, godzinny wykład po obiedzie oraz wizyta w naszym centrum testowym w Hořicach. Przed wejściem do ośrodka na uczestników czekały przez cały dzień wystawione samochody Škoda Enyaq i Elroq od Porsche Hradec Králové. W środku znajdował się studencki bolid, który młodzi inżynierowie niestrudzenie i z wielkim zapałem dopracowują w najdrobniejszych szczegółach.

Blok poranny: Rzeczywistość laboratoriów rozwojowych
Gdyby można było wydłużyć dzień i co nowego w Tiyo
Pierwszy wykład wygłosił nasz kolega Michal Ježek, który poruszył temat testowania elektroniki w praktyce laboratoriów rozwojowych. Jakie pułapki niesie ze sobą praktyka? „Na początku całego procesu wszystko jest świetnie zaplanowane, ale zazwyczaj faza rozwoju się przedłuża, przez co w laboratorium panuje największa presja” – wyjaśnił sytuację, którą zna każdy, kto pracuje w tej branży.

„Gdyby dzień miał kiedyś 30 godzin, byłoby idealnie. Często zadajemy sobie pytanie: jak to zrobić w krótszym czasie? Trzeba jednak pokonywać przeszkody”. I właśnie na tym polega urok pracy w laboratorium testowym – na pokonywaniu tego, co wydaje się niemożliwe.
Według Michala kluczem do sukcesu jest uzyskanie jak najlepszych danych wejściowych. Jasno zdefiniowany plan testów, wyjaśnienie kwestii typu „Czy w skład będzie wchodzić również produkcja wyrobu?” oraz wysokiej jakości wsparcie programowe. W Tiyo przeprowadzamy szerokie spektrum testów: klimatyczne, mechaniczne, trwałościowe (te są zazwyczaj najbardziej skomplikowane – tysiące godzin i ogromna ilość danych), chemiczne i materiałowe, testy elektryczne oraz testy EMC obejmujące promieniowanie i odporność.
Nowością, którą wprowadziliśmy, jest usługa analizy Deep Dive na wypadek, gdyby testowana próbka nie przeszła testów. Od 2026 roku będziemy oferować kompleksową analizę, podczas której ustalimy, gdzie leży problem.

Tysiące diod LED w jednej lampie
Ondřej Adámek i Tomáš Braun z firmy HELLA AUTOTECHNIK NOVA przybliżyli słuchaczom świat walidacji komponentów elektronicznych w oświetleniu samochodowym. Jest to świat, który zmienia się w zawrotnym tempie. „Obecnie światło samochodowe zawiera tysiące diod LED, które muszą działać z najwyższą precyzją” – stwierdzili prelegenci.

Technologia LED niesie ze sobą nie tylko nowe możliwości w zakresie wzornictwa i funkcjonalności, ale także wyzwania związane z kompatybilnością elektromagnetyczną (EMC). Krótko mówiąc, kwestia emisji i odporności komponentów odgrywa istotną rolę w rozwoju reflektorów. Dlatego podczas testów monitoruje się na przykład wydajność świetlną, w tym animacje testów odporności, przeprowadza się analizę termiczną za pomocą kamer termowizyjnych oraz analizę CFD. Efektem są szczegółowe wykresy i dane.
Ciekawostką jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w testowaniu oprogramowania i analizie statycznej, której zaletą jest wczesne wykrywanie awarii. Testuje się wszystko – od symulacji i wirtualizacji, przez testy elektryczne i środowiskowe, aż po analizę materiałową i defektoskopię.
A co interesowało publiczność? Na przykład to, dlaczego światła LED w ciemności bardziej oślepiają niż te klasyczne? Odpowiedź była zaskakująca: „Testy tego nie potwierdziły. Raczej nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Często jednak może to być kwestia graniczna. Czasami winne są też czynniki zewnętrzne, takie jak mgła”.

Gdy świat wirtualny spotyka się ze światem fizycznym
Ondřej Stejskal z firmy Valeo Autoklimatizace przedstawił fascynującą koncepcję cyfrowego bliźniaka – digital twin. Każdy produkt fizyczny może mieć swój wirtualny odpowiednik, który znacznie przyspiesza dalszy rozwój. Doskonałym przykładem był model termiczny.

„Każdy model stanowi uproszczenie rzeczywistości. Trzeba zrozumieć, które elementy modelu podlegają uproszczeniu” – podkreślił Stejskal, trafiając w sedno problemu. Model musi być jak najdokładniejszy, ale jednocześnie praktyczny w zastosowaniu.
Na pytanie, ile czasu zajmuje dopracowanie modelu, padła odpowiedź: w przypadku temperatury jeden dzień, a w przypadku warunków brzegowych maksymalnie trzy dni. A na ile modele są zbliżone do rzeczywistości? „Jeśli wiemy, na co chcemy zwrócić uwagę, to są one naprawdę bardzo dokładne” – zapewnił.

Gdy mechanika spotyka się z optyką
Tomáš Helan i Milan Vacek-Veselý z LABTECH zaprezentowali mechaniczne testowanie elektroniki z analizą powstających odkształceń. Omówili temat tensometrów i wyjaśnili, jak działa DIC (Digital Image Correlation) – cyfrowa korelacja obrazu.
Ciekawostką jest to, że kamery do DIC są celowo czarno-białe. Dostarczają one bowiem lepszych danych niż w spektrum RGB. DIC działa tak, że testuje podobnie jak ludzkie oko, ale produkt musi być zawsze odpowiednio przygotowany – na przykład poprzez naniesienie na niego wzoru za pomocą proszku. W ten sposób powstaje unikalny zbiór punktów.
Technologia ta znajduje zastosowanie w testach chipów, dysków SSD i innych komponentów. Dzięki połączeniu DIC i tensometrów podczas testów mechanicznych można uwzględnić również temperaturę. A jak wygląda to w praktyce? W LABTECH testowano na przykład obudowy akumulatorów elektrycznych za pomocą helowego wykrywania nieszczelności.

Program poranny: Od serca
do półprzewodników
Stymulatory serca a pole elektromagnetyczne
Profesor Aleš Richter z Wydziału Nauk o Zdrowiu Politechniki w Libercu poruszył temat, który przykuł uwagę całej sali – kompatybilność elektromagnetyczna implantowanych urządzeń elektronicznych w kardiologii. „Serce jest układem elektromechanicznym” – tak zdecydowanie rozpoczął swój wykład specjalista od stymulatorów serca.
Rozruszniki serca zastępują sygnały mięśniowe i występują w różnych typach. Obecnie często zdarza się, że pacjent ma w telefonie komórkowym aplikację do monitorowania swojego urządzenia.
„Jeśli chcemy stymulować serce, to jest to proste. Ale gdy serce bije zbyt szybko, jedyną opcją jest zatrzymanie go i ponowne uruchomienie” – wyjaśnił Richter, omawiając kwestię defibrylacji.
Co może zakłócać działanie stymulatora serca? Zakłócenia elektromagnetyczne (EMI) w codziennym życiu pacjentów. Źródła zakłóceń są wszędzie: pola elektromagnetyczne, otwarte szafy rozdzielcze, silniki, przełączniki, przekaźniki, spawarki, transformatory. W medycynie są to rezonans magnetyczny lub promieniowanie jonizujące w radioterapii.
A ponieważ życie pisze historie, które rozbawią nawet specjalistę, profesor Richter podzielił się jedną z nich. Pacjent z rozrusznikiem serca miał zakaz spawania. Zarówno od lekarzy, jak i od żony! Jednak ulubiona rozrywka okazała się silniejsza, więc potajemnie korzystał z urządzenia o trzeciej nad ranem. Wykresy z retrospektywnej analizy działania rozrusznika serca nie pozostawiły jednak miejsca na litość. A „grzesznika” czekało przyznanie się do winy.
Pod koniec prezentacji padło pytanie dotyczące zakłóceń w pracy rozruszników serca przez samochody elektryczne. Odpowiedź była uspokajająca: „Przeprowadzono testy i nie stwierdzono żadnych zakłóceń. Problemem były raczej ładowarki, ale one również są ekranowane. Nie powinny powodować zakłóceń”.

Kiedy z czterech dni zostaje godzina
Jan Demel z IEE Sensing Slovakia przedstawił testy weryfikacyjne sprzętu elektronicznego w procesie rozwoju. Jego firma zajmuje się czujnikami – w samochodzie są to na przykład czujniki oddechu lub czujniki automatycznie wykrywające aktywację poduszki powietrznej pasażera.

„Wszystkie systemy, które (nie)ułatwiają życie, tworzymy my” – tak z pewną przesadą przedstawił swoją firmę Demel. Każde urządzenie dzielą na bloki i każdy blok testują osobno.
Według niego największą korzyścią jest automatyzacja testów konfiguracyjnych. A liczby mówią same za siebie: „Wcześniej jeden test sprzętowy trwał u nas cztery dni, dziś dzięki automatyzacji – jedną godzinę, łącznie z raportem”. To różnica, która zmienia cały proces rozwoju.

Półprzewodniki przyszłości, ale…
Radim Štefan z firmy ROHDE & SCHWARZ, która uczestniczyła w seminarium już po raz trzeci, przedstawił trendy w dziedzinie elektroniki mocy dla e-mobilności i sztucznej inteligencji. Omówił na przykład kwestię zasięgu samochodów elektrycznych zasilanych akumulatorami.
Wyższe napięcie oznacza mniejszy prąd – obecnie przechodzimy na akumulatory 800 V. Częścią tych zmian jest również postęp w dziedzinie półprzewodników. Półprzewodniki szerokopasmowe z azotkiem galu i węglikiem krzemu otwierają nowe możliwości.
Ciekawe jest to, że elektromobilność i serwery AI mają bardzo podobną koncepcję architektury. „Aż jedna trzecia energii w centrum danych jest zużywana na klimatyzację” – zwrócił uwagę Štefan. Jedna szafa serwerowa zużywa tyle energii, co jeden samochód elektryczny. A w serwerowniach są dziesiątki takich szaf.
Nowe komponenty oparte na azotku galu i węgliku krzemu mają przed sobą przyszłość, ale do ideału jest jeszcze daleko. Barierami są straty mocy i bardziej skomplikowany sposób sterowania.

EMC: Od przewodów po przestrzeń powietrzną
Vojtěch Kladívko z naszego zespołu przedstawił, w jaki sposób testujemy kompatybilność elektromagnetyczną w Tiyo. Przeprowadzamy testy emisji i odporności – testy emisji przewodowej i bezprzewodowej w komorze półbezechowej.

„Najważniejszym narzędziem podczas pomiarów emisji jest odbiornik EMI” – zdradził Vojta. Następnie do akcji wkraczają różne typy anten, które nakładają się na poszczególne pasma częstotliwości, oraz urządzenia do symulacji impedancji okablowania pojazdu, tzw. LISN.
Testy odpornościowe odbywają się również po przewodach i w powietrzu, używamy generatorów i wzmacniaczy – często wielu stopni wzmacniaczy. Nasze laboratorium posiada certyfikaty zgodności z sześcioma normami, na przykład ISO 11 452.
Wspomniał również, że w niektórych przypadkach wewnętrzny zespół wykonał cewki na zamówienie, gdy doszło do awarii dostawcy. „Po prostu sobie radzimy” – podsumował zdolności improwizacyjne zespołu.
Jako przykład niestandardowego projektu podał: „Testowaliśmy lotnicze kontenery cargo do transportu leków, które zawierają baterię i panele fotowoltaiczne. Mierzyliśmy EMC, aby klient mógł bezpiecznie umieścić je w samolocie”. Cały rozbudowany arsenał urządzeń EMC ma w naszym laboratorium swoje uzasadnienie.

Popołudniowa sesja: Godzinny wykład z Politechniki w Brnie
Michal Kubíček z Politechniki w Brnie miał po obiedzie okazję wygłosić godzinny wykład na temat projektowania systemów elektronicznych z punktu widzenia EMC. Skupił się na źródłach zasilania, w których EMC odgrywa kluczową rolę.

A czego się dowiedzieliśmy? Na przykład tego, że regulator napięcia bywa źródłem zakłóceń, a wiele układów scalonych samo w sobie powoduje interferencję. Ważna jest sieć dystrybucji zasilania – PDN. „Jeśli zaniedbamy PDN w projekcie, to mamy kłopoty w laboratorium testowym” – ostrzegł Kubíček, dodając, że w swojej prezentacji poruszył jeszcze kwestie właściwości pasożytniczych kondensatorów, efektu skórnego czy cewek indukcyjnych. A ponieważ temat ten mógł być dla niektórych prawdziwą nauką o rakietach, przywodzącą na myśl nieprzespane noce spędzone na nauce do egzaminów, podsumujmy tę część wykładu w następujący sposób: „Kondensatory są wprawdzie wzorowymi uczniami na papierze, ale w rzeczywistości nie jest to taka wielka sława”.

A potem ruszyliśmy w stronę Hořic
Po oficjalnej części seminarium nastąpiło przeniesienie się z ośrodka uzdrowiskowego Tree of Life bezpośrednio do naszego centrum testowego w Hořicach. A co przygotowaliśmy tam po raz pierwszy? Komentowane zwiedzanie różnych stanowisk lub warsztaty z pokazem pomiarów pod patronatem firmy Rohde & Schwarz.
Kto chciał, mógł pokonać tę dziesięciominutową trasę autobusem elektrycznym, który na co dzień jeździ w hradeckim MZU.
Kiedy chodzi o testy naszej odporności w temperaturze -40°C
A co można było zobaczyć w naszej firmie Tiyo? Jednym z punktów programu była komora drive-in do testów środowiskowych, w której mieści się cały samochód osobowy. A o tym, że takie testy potrafią być prawdziwą męką, świadczy fakt, że obsługa pracuje w temperaturze +80 stopni, by następnie „marzła” w temperaturze -40 stopni Celsjusza.

Klatka Faradaya wielkości sali
A ponieważ tematem przewodnim tegorocznego seminarium VVA było testowanie kompatybilności elektromagnetycznej, nie zabrakło również wizyty w dziale testów EMC i ESD. Zajmujemy się przede wszystkim testami bezprzewodowymi i korzystamy z dwóch podstawowych urządzeń: komory oraz szafy z wyposażeniem technicznym.
Komora jest de facto ogromną klatką Faradaya z absorberami, aby nic w środku się nie odbijało. Testujemy na różnych odległościach – od jednego do trzech metrów, w tym testy pola bliskiego.
Co nam to wszystko daje?
Seminarium VVA to nie tylko wykłady i specyfikacje techniczne. To przede wszystkim spotkanie ludzi, którzy dzielą tę samą pasję do elektroniki i testowania. To wymiana doświadczeń, których nie znajdziemy w podręcznikach. To przekonanie, że przeszkody da się pokonać – czy to brak czasu, złożoność testów, czy nieoczekiwane problemy.
Ponad stu uczestników z różnych firm i branż, osiem godzin programu, dziewięć wykładów, zwiedzanie laboratoriów i ożywione dyskusje. To właśnie seminarium VVA. Jesteśmy dumni, że możemy być częścią tej społeczności, która przyczynia się do rozwoju czeskich testów elektronicznych.
Tegoroczna edycja, która odbyła się 13 listopada, już za nami. Już teraz nie możemy się doczekać kolejnej. Bo kiedy spotykają się eksperci z majsterkowiczami, czeskie złote rączki z najnowocześniejszą techniką, powstają projekty, które zmieniają otaczający nas świat.
Podziękowania dla partnerów
Seminarium VVA nie mogłoby się odbyć bez wsparcia naszych partnerów. Dziękujemy firmom Rohde & Schwarz, LABTECH i BlueEmi za fachowe wsparcie i prezentację najnowszych technologii. Dziękujemy również firmie Porsche Hradec Králové za wypożyczenie samochodów elektrycznych Škoda Enyaq i Elroq oraz przedsiębiorstwu komunikacyjnemu miasta Hradec Králové.
Szczególne podziękowania kierujemy do wszystkich prelegentów, którzy podzielili się z nami swoim doświadczeniem i wiedzą, oraz oczywiście do wszystkich uczestników, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę seminarium.
Dowiedz się więcej o Tiyo


Zbliża się święto sportów motorowych, a Tiyo znów tam będzie

Nowy zbiornik reakcyjny umożliwi przeprowadzanie testów dynamicznych akumulatorów

Tegoroczne seminarium VVA będzie poświęcone testowaniu akumulatorów

Shaker X-Wings otwiera nowe możliwości w zakresie testowania



